Wreszcie doczekałam się swojej pierwszej zorzy polarnej. Chociaż według prognoz i opinii północnych wyjadaczy ta zorza była raczej słaba (wiem, mi też trudno w to uwierzyć), to zaraz po powrocie z pracy rzuciłam wszystko, złapałam statyw i aparat i poszłam stać na mrozie (na termometrze -10 stopni). Kiedy robiłam zdjęcia, zaczepił mnie jakiś lekko wstawiony małolat i zapytał, czy niedawno się tu przeprowadziłam. Po czym poznać turystę? Spędza sobotni, mroźny wieczór stercząc z aparatem na skraju drogi.
Według prognozy aktywności zorzy polarnej na dzisiejszą noc przypada indeks k-2 (w skali 0-9). Poniżej screenshot mapy prognozowej zrobiony mniej więcej w tym samym czasie co zdjęcia.
Też bym sobie tak postała :) m
OdpowiedzUsuńAleż ona jest piękna. Zazdroszczę bardzo pozytywnie :)
OdpowiedzUsuń