wtorek, 28 stycznia 2014

Dłuższe dni

Na wstępie chciałam ogłosić wszem i wobec, że jestem teraz na Instagramie i tam postaram się codziennie wrzucić jakies zdjęcie, więc zachęcam do śledzenia mojego profilu. Staram się dodać instagaramowy guzik do bloga, ale na razie mi nie działa i nie wiem dlaczego.

Dni są coraz dłuższe. Za niecałe 4 miesiące słońce przestanie zachodzić. Ci, którzy mieszkają tutaj od lat mówią, że wieczny dzień jest dużo trudniejszy do zniesienia i bardziej wybijający z rytmu niż ciemność. Pożyjemy, zobaczymy. Arktyczne wschody i zachody słońca są niesamowicie kolorowe.

Z powodu natłoku zajęć i zwiększonego wymiaru godzin w mojej "poważnej" pracy musiałam w zeszłym tygodniu zrezygnować z sobotniej pracy w kawiarni. Trochę smutno, bo była to super zabawa, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać dwudniowych weekendów. Mamy teraz na przechowaniu psa sąsiadki, więc jest dodatkowa motywacja, żeby spędzać więcej czasu na dworze. Temperatura ostatnimi czasy jest dość łagodna, w granicach -20; jednego dnia było nawet -5 stopni. Poniżej kilka zdjęć z ostatnich dni.





Węszenie w głębokim śniegu to trudna sprawa. Fot. K. Murray










Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




poniedziałek, 13 stycznia 2014

Inuvik Sunrise Festival

W miniony weekend Inuvik świętował koniec trwającej miesiąc nocy polarnej. Były pokazy tradycyjnych tańców, koncert, parada skuterów śnieżnych, wielke ognisko, fajerewerki i inne atrakcje. Nie wszędzie udało nam się dotrzeć, głównie dlatego, że jak już niektórzy wiedzą, w piątek przyjęto mnie do Straży Pożarnej, która była odpowiedzialna za przygotowanie i obsługę ogniska i fajerwerków. Pogoda była wyjątkowo dobra, -26 stopni i bezwietrznie, więc odbywające się poza obrębem miasteczka, na skraju pola golfowego ognisko (tak, mamy tu pole golfowe, 3 dołki) i pokaz fajerwerków przyciągnęły całkiem spory tłum. Mimo względnie łagodnych warunków Kolin lekko odmroził sobie czubek nosa pozdczas robienia zdjęć od dotykania nim obudowy aparatu.









































































































Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray



czwartek, 9 stycznia 2014

Aurora Borealis 8/9 stycznia























































































Tak, było zimno.





Tak wyglądał mój aparat po wniesieniu do domu po sesji trwającej niecałą godzinę, przy temperaturze -32C.