Oto jest blog. Trochę
by popular demand, trochę po to, żeby łatwiej było dzielić się spostrzeżeniami dnia codziennego i zdjęciami z tymi, co chcą śledzić moje (nasze) poczynania w Kanadzie. Kredyt za wymyślenie nazwy przypadł ostatecznie mojemu Tacie (miało być po prostu "Zimne Nóżki", ale domena była zajęta:)).
4 dni do wyjazdu, pakowanie idzie pełną parą. Mój nastrój cały dzień oscyluje pomiędzy "wszystko pod kontrolą" a "kuuuuuuuurwaaaaaaaaaaaa!!!!!!". Swoją drogą taki rachunek sumienia w kwestii posiadanych rzeczy jest nawet fajny i oczyszczający. Tyle mamy gratów, które wcale nie są nam potrzebne. Uff, no dobrze, pierwszy post jest. To jeszcze na zachętę parę zdjęć z Kanady z zeszłego roku.
 |
S'mores - jedna z odpowiedzi na pytanie, czemu po tamtej stronie Atlantyku jest więcej grubasów. Czekolada, marshmallow (pianka?) roztopiona nad ogniskiem, herbatnik.
|
 |
| Buszujący w zbożu |
 |
Dziecko kwiat
|
 |
| Honeymoon Lake |