niedziela, 28 lipca 2013

Tuż przed

Oto jest blog. Trochę by popular demand, trochę po to, żeby łatwiej było dzielić się spostrzeżeniami dnia codziennego i zdjęciami z tymi, co chcą śledzić moje (nasze) poczynania w Kanadzie. Kredyt za wymyślenie nazwy przypadł ostatecznie mojemu Tacie (miało być po prostu "Zimne Nóżki", ale domena była zajęta:)).

4 dni do wyjazdu, pakowanie idzie pełną parą. Mój nastrój cały dzień oscyluje pomiędzy "wszystko pod kontrolą" a "kuuuuuuuurwaaaaaaaaaaaa!!!!!!". Swoją drogą taki rachunek sumienia w kwestii posiadanych rzeczy jest nawet fajny i oczyszczający. Tyle mamy gratów, które wcale nie są nam potrzebne. Uff, no dobrze, pierwszy post jest. To jeszcze na zachętę parę zdjęć z Kanady z zeszłego roku.



S'mores - jedna z odpowiedzi na pytanie, czemu po tamtej stronie Atlantyku jest więcej grubasów. Czekolada, marshmallow (pianka?) roztopiona nad ogniskiem, herbatnik.



Buszujący w zbożu

Dziecko kwiat

Honeymoon Lake






1 komentarz: