niedziela, 9 marca 2014

Byle do wiosny

Wszystkie poniższe zdjęcia zrobiłam w promieniu 15 minut piechotą od domu.





Taki widok rozciąga się kilkaset metrów za naszym domem.





Bywa zimniej





Najbliższa okolica





Spacer z psem sąsiadki





Odśnieżanie drogi lodowej na rzece Mackenzie





-40C





-40C - samochodów się nie gasi (tu samochody zostawione z rana pod lokalną kawiarnią)



wtorek, 4 marca 2014

Aurora Borealis 19/02/2014

Poniżej parę zdjęć z najlepszego jak dotąd oglądania zorzy. Późnym wieczorem wyjechaliśmy na odnogę rzeki Mackenzie, na drogę lodową do Tuktoyaktuk. Pogoda nie rozpieszczała, bo było grubo poniżej -30 stopni, ale wysiedziałam na lodzie prawie godzinę. 

Odkryte metodą prób i błędów podstawowe zasady robienia zdjęć przy ekstremalnym mrozie:

- nigdy nie dotykać aparatu ani statywu gołymi rękami, bo jest tak zimny, że "parzy" (czyli odmraża) skórę
- obowiązkowa kominiarka, z tych samych przyczyn, z których obowiązkowe są rękawiczki (w styczniu Kolin odmroził sobie nos robiąc zdjęcia, bo przytykał gołą twarz do aparatu)
- nie klękać na ziemi na dłużej niż kilkanaście sekund (ryzyko odmrożeń, nawet w ocieplanych spodniach)
- nie oddychać w pobliżu obiektywu, bo natychmiast się zaladza
- nie stać bez ruchu
- nie wnosić aparatu do samochodu, mieszkania itp. na przerwę, bo pokrywa się grubą warstwą szronu i trzeba potem czekać, aż odtaja, żeby móc dalej robić zdjęcia
- po skończonych zdjęciach zapakować aparat w plastikową torbę, to ponoć minimalizuje negatywny wpływ konedsacji przy wniesieniu aparatu do ciepłego pomieszczenia (to akurat wiedza z internetów)

Polecam klikać na poniższe zdjęcia i oglądać je w wersji full screen - wtedy najlepiej widać gwiazdy :)































































W drodze do domu: widok z pobliskiego wzgórza, Inuvik zamglony, ale niebo bez chmurki.

wtorek, 28 stycznia 2014

Dłuższe dni

Na wstępie chciałam ogłosić wszem i wobec, że jestem teraz na Instagramie i tam postaram się codziennie wrzucić jakies zdjęcie, więc zachęcam do śledzenia mojego profilu. Staram się dodać instagaramowy guzik do bloga, ale na razie mi nie działa i nie wiem dlaczego.

Dni są coraz dłuższe. Za niecałe 4 miesiące słońce przestanie zachodzić. Ci, którzy mieszkają tutaj od lat mówią, że wieczny dzień jest dużo trudniejszy do zniesienia i bardziej wybijający z rytmu niż ciemność. Pożyjemy, zobaczymy. Arktyczne wschody i zachody słońca są niesamowicie kolorowe.

Z powodu natłoku zajęć i zwiększonego wymiaru godzin w mojej "poważnej" pracy musiałam w zeszłym tygodniu zrezygnować z sobotniej pracy w kawiarni. Trochę smutno, bo była to super zabawa, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać dwudniowych weekendów. Mamy teraz na przechowaniu psa sąsiadki, więc jest dodatkowa motywacja, żeby spędzać więcej czasu na dworze. Temperatura ostatnimi czasy jest dość łagodna, w granicach -20; jednego dnia było nawet -5 stopni. Poniżej kilka zdjęć z ostatnich dni.





Węszenie w głębokim śniegu to trudna sprawa. Fot. K. Murray










Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




poniedziałek, 13 stycznia 2014

Inuvik Sunrise Festival

W miniony weekend Inuvik świętował koniec trwającej miesiąc nocy polarnej. Były pokazy tradycyjnych tańców, koncert, parada skuterów śnieżnych, wielke ognisko, fajerewerki i inne atrakcje. Nie wszędzie udało nam się dotrzeć, głównie dlatego, że jak już niektórzy wiedzą, w piątek przyjęto mnie do Straży Pożarnej, która była odpowiedzialna za przygotowanie i obsługę ogniska i fajerwerków. Pogoda była wyjątkowo dobra, -26 stopni i bezwietrznie, więc odbywające się poza obrębem miasteczka, na skraju pola golfowego ognisko (tak, mamy tu pole golfowe, 3 dołki) i pokaz fajerwerków przyciągnęły całkiem spory tłum. Mimo względnie łagodnych warunków Kolin lekko odmroził sobie czubek nosa pozdczas robienia zdjęć od dotykania nim obudowy aparatu.









































































































Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




Fot. K. Murray





Fot. K. Murray




Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray





Fot. K. Murray