wtorek, 4 marca 2014

Aurora Borealis 19/02/2014

Poniżej parę zdjęć z najlepszego jak dotąd oglądania zorzy. Późnym wieczorem wyjechaliśmy na odnogę rzeki Mackenzie, na drogę lodową do Tuktoyaktuk. Pogoda nie rozpieszczała, bo było grubo poniżej -30 stopni, ale wysiedziałam na lodzie prawie godzinę. 

Odkryte metodą prób i błędów podstawowe zasady robienia zdjęć przy ekstremalnym mrozie:

- nigdy nie dotykać aparatu ani statywu gołymi rękami, bo jest tak zimny, że "parzy" (czyli odmraża) skórę
- obowiązkowa kominiarka, z tych samych przyczyn, z których obowiązkowe są rękawiczki (w styczniu Kolin odmroził sobie nos robiąc zdjęcia, bo przytykał gołą twarz do aparatu)
- nie klękać na ziemi na dłużej niż kilkanaście sekund (ryzyko odmrożeń, nawet w ocieplanych spodniach)
- nie oddychać w pobliżu obiektywu, bo natychmiast się zaladza
- nie stać bez ruchu
- nie wnosić aparatu do samochodu, mieszkania itp. na przerwę, bo pokrywa się grubą warstwą szronu i trzeba potem czekać, aż odtaja, żeby móc dalej robić zdjęcia
- po skończonych zdjęciach zapakować aparat w plastikową torbę, to ponoć minimalizuje negatywny wpływ konedsacji przy wniesieniu aparatu do ciepłego pomieszczenia (to akurat wiedza z internetów)

Polecam klikać na poniższe zdjęcia i oglądać je w wersji full screen - wtedy najlepiej widać gwiazdy :)































































W drodze do domu: widok z pobliskiego wzgórza, Inuvik zamglony, ale niebo bez chmurki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz