piątek, 22 listopada 2013

Świąteczne zakupy


Nie przepadam za świątecznymi zakupami, ale tegoroczne były wyjątkiem. Dziś ruszył trzydniowy targ, na którym można zaopatrzyć się w prezenty, a jego główną atrakcją jest fantastyczne lokalne rękodzieło. Nie mogłam oderwać oczu od pieknych haftów, nie mogłam nagłaskać się wspaniałych futer. A poza tym było jak na "normalnych" świątecznych zakupach: gorąco i tłoczno. Wyszłam z ulgą, pustym portfelem i pełną torbą. Mission completed.







































































poniedziałek, 11 listopada 2013

Proza życia

Coraz trudniej ostatnio jest mi wygospodarować czas na blogerzenie i robienie zdjęć. Po pierwsze, dzień jest coraz krótszy (obecnie około 5,5h) i wszystkie cenne godziny światła dziennego spędzam w pracy. Po drugie, mam teraz dwie prace, plus wynajduję sobie różne zajęcia poboczne, więc na nadmiar wolnego czasu nie narzekam. Korzystając z dnia świątecznego, postanowiłam nadrobić zaległości. 

Gdzie pracuję? Dzielę mój dzień pomiędzy pracę za barem i pracę za biurkiem. Praca nr 1 okazała się być świetnym sposobem na zawieranie znajomości i rozkmnienie lokalnego who is who. Poza tym daje mi dostęp do jedynego w promieniu tysięcy kilometrów włoskiego ekspresu do kawy, więc nie jestem skazana na północnoamerykańską lurę z dripa. Praca nr 2 jest krokiem w kierunku działania w sektorze, z myślą o którym wyruszałam na północ, oraz łączy moje prospołecznikowskie ciągoty i zainteresowanie zrównoważonym rozwojem. Tak więc jest nadzieja, że będę rozwijać moje studenckie zajawki w "prawdziwym świecie" - w dzisiejszych czasach chyba przywilej nielicznych, zwłaszcza w grupie z wykształceniem humanistycznym.

Mamy zimę i chociaż temperatury nadal są powyżej średniej dla tej pory roku, mieliśmy już parę dni, kiedy było poniżej -20. Zdarzały się też poranki, które zaczynałam od szuflowania śniegu przed domem, ale wszyscy dookoła powtarzają mi, że jeszcze nic nie widziałam i jak naprawdę przyjdzie zima, będę tęsknić za -20. Rzeka MacKenzie jest skuta lodem, co bardziej wyrywni wypuszczają się już na nią na skuterach śnieżnych, które tutaj są tym, czym motocykle w Warszawie - trochę środkiem transportu, a trochę zabawą robiącą dużo hałasu w nocy. 






































sobota, 2 listopada 2013

Aurora Borealis

Wreszcie doczekałam się swojej pierwszej zorzy polarnej. Chociaż według prognoz i opinii północnych wyjadaczy ta zorza była raczej słaba (wiem, mi też trudno w to uwierzyć),  to zaraz po powrocie z pracy rzuciłam wszystko, złapałam statyw i aparat i poszłam stać na mrozie (na termometrze -10 stopni). Kiedy robiłam zdjęcia, zaczepił mnie jakiś lekko wstawiony małolat i zapytał, czy niedawno się tu przeprowadziłam. Po czym poznać turystę? Spędza sobotni, mroźny wieczór stercząc z aparatem na skraju drogi.

Według prognozy aktywności zorzy polarnej na dzisiejszą noc przypada indeks k-2 (w skali 0-9). Poniżej screenshot mapy prognozowej zrobiony mniej więcej w tym samym czasie co zdjęcia.





Źródło: http://www.gi.alaska.edu/AuroraForecast/Alaska/2013/11/02