wtorek, 7 stycznia 2014

Słońce








Wschód słońca i koniec nocy polarnej oficjalnie w tym roku wypadał 6 stycznia. Tymczasem 4 stycznia, dzięki warunkom sprzyjającym wyjatkowo wysokiej refrakcji, słońce wyjrzało ponad horyzont dwa dni wcześniej i udało mi się ten moment uchywycić na zdjęciu.

Po krótce wyjaśnię o co chodzi. Refrakcja jest zjawiskiem zakrzywania się promieni świetlnych w atmosferze, co w odpowiednich warunkach pozwala nam zobaczyć to, co fizycznie znajduje się poniżej linii horyzontu. Modele atmosferyczne, w tym także te wyliczające czas wschodu i zachodu słońca, są tworzone dla atmosfery wzorcowej, czyli czegoś na kształt uśrednionych warunków atmosferycznych na Ziemi, na które składają się temperatura, gęstość powietrza, ciśnienie i prędkość dźwięku; wraz z tymi czynnikami zmienia sie także współczynnik refrakcji. Im bardziej faktyczne warunki odbiegają od tych przyjętych w modelu, tym mniej dokładny jest model. Taka ekstremalna rozbieżność miała miejsce w przypadku naszego przedwczesnego wschodu.

Pojawienie się słońca dwa dni wcześniej było przez chwilę lokalną medialną sensacją; facebooka i twittera zalały zdjęcia podobne do mojego - ilość światła dziennego jest tutaj ważnym elementem codziennych dyskusji. Ja sama wyskoczyłam przed dom z aparatem na widok pomarańczowych plam słońca na ścianie. 6 stycznia był pochmurny, więc dzięki tej anomalii nie przegapiliśmy pierwszego wschodu 2014.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz